wtorek, 28 stycznia 2014

Zayn cz.1 /D

-Zayn... Zayn Malik... - powiedziałam sama do siebie ledwo słyszalnym głosem. Zamknęłam laptopa, odłożyłam go na bok. - Kiedyś byliśmy tak blisko...
Wzięłam głęboki oddech, popiłam herbatę. Spojrzałam za okno, żeby móc dojrzeć zachodzące słońce. Czerwona okrągła tarcza posuwała się wolno w dół po pomarańczowym niebie. Ledwo dostrzegalne fioletowe chmury przesuwały się po widnokręgu. Daleko za horyzontem słońce znikało, dzień kończył się. Tak samo, jak dwa lata temu o tej porze. Wszystko identycznie... Tylko, że teraz siedzę sama w swoim domu, przytulona do poduszki...

Byłam na wakacjach w Wielkiej Brytanii. Razem z rodzicami pojechaliśmy nad jezioro, żeby tam odpocząć od ciągłego zgiełku i hałasu miasta. Wynajęliśmy nieduży domek letniskowy, około 50m od jeziora. Jezioro było wyjątkowo piękne - czysta woda, delikatny szum fal i drzew... Dookoła otaczał nas las, który przynosił przyjemny chłód w upalne dni. Czułam się jak w raju....
Obok naszego stał jeszcze jeden domek, w którym mieszkała nieduża rodzina. Oczywiście moi rodzice musieli przywitać się z sąsiadami. Długo mnie nakłaniali, ale mimo to, nie poszłam z nimi - wolałam zobaczyć okolicę. Zbiegłam po drewnianych schodkach, które skrzypiały za każdym razem, kiedy ktoś na nie stawał. Poszłam w stronę jeziora. Zachodzące słońce odbijało się na srebrzystej, połyskującej tafli wody. To był na prawdę wspaniały widok. Zapach lasu napełniał moje płuca, w końcu oddychałam czystym, niezanieczyszczonym powietrzem. Usłyszałam stukanie dzięcioła i innych leśnych ptaków. W lesie nigdy nie było całkowitej ciszy - on zawsze tętnił życiem. Nigdy nie zwracałam uwagi na przyrodę, środowisko mnie otaczające, jednak to, co tu zobaczyłam, zachwyciło mnie, zapierało dech w piersiach.
- Pięknie tutaj, prawda? - usłyszałam za sobą głos. Odwróciłam się niepewnie. Ujrzałam za sobą wysokiego mulata o czarnych zwichrzonych włosach i brązowych świecących oczach.
- Uhm, taaak, bardzo... - odpowiedziałam.
- Cześć, jestem Zayn - powiedział. Uśmiechnął się i podał mi rękę.
- Hej, mam na imię [T.I.]. Przyjechałeś tu na wakacje?
- Tak, moi rodzice wynajęli domek letniskowy kilkadziesiąt metrów stąd. Cieszę się, że tak blisko jeziora, bo będę mógł nauczyć się pływać... - Nie umie pływać? Dziwne... - Długo tu jesteś?
- Nie, dopiero przyjechałam.
- Ja tu jestem od wczoraj i nadal nie mogę przestać podziwiać tego, co tu mnie otacza. Wspaniałe miejsce, na prawdę. Szczególnie, że ty tu jesteś...
- Co?
- Yyy, nic, nic. Idziemy razem na spacer? - oczywiście zgodziłam się na propozycję Zayna. Od razu mi się spodobał, blask jego oczu hipnotyzował mnie, gdy tylko w nie patrzyłam. Okazało się, że jest rok starszy ode mnie, lubi śpiewać (co mnie zdziwiło) i mieszka w Bradford. Szybko znaleźliśmy wspólny język, przyjemnie nam się rozmawiało. Chłopak był bardzo miły i uprzejmy, a w dodatku zabójczo przystojny...
- O, zobacz, tam jest mój domek - Zayn wskazał na niewielką chatkę, która była... w sąsiedztwie mojej. Moi rodzice akurat stali na werandzie i rozmawiali z jego matką. Przedstawiłam chłopakowi moją rodzinę i poznałam jego rodziców i siostry. Chwilę później pożegnaliśmy się, bo powoli zapadał zmrok. Wróciłam z mamą i tatą do domku, zjadłam kolację i zmęczona podróżą poszłam do sypialni. Wyjrzałam przez okno, które było na wprost domu Zayn'a - on również patrzył przez okno. Nasze spojrzenia się spotkały... Uśmiechnął się delikatnie, pomachał mi i przesłał całusa. Na mojej twarzy pojawił się czerwony rumieniec - w końcu nowo poznany chłopak podobał mi się... Odmachałam mu i zasłoniłam rolety. Już nie widziałam jego ślicznych, połyskująco ciemnych oczu, jego słodkiego uśmiechu.. Jednak Zayn był w mojej głowie i wiedziałam, że tak szybko z niej nie zniknie. Położyłam się na łóżku, zamknęłam oczy.
 Zasnęłam....

***
ciąg dalszy nastąpi.

środa, 22 stycznia 2014

Zayn cz.21

Co ona jeszcze chce od Zayna. Po 20 minutach zeszłam na dół. Ich już nie było. Od razu zadzwoniłam do chłopaka,oczywiście włączyła się poczta,u Perrie było tak samo.

-Zajebiście!-powiedziałam do siebie. Byłam bardzo wkurzona,że Zayn lata gdzieś ze swoją byłą. Żeby o tym nie myśleć,zaczęłam sprzątać. Skończyłam po 22.00, a cały dom lśnił. Nalałam sobie lampkę wina i chciałam się zrelaksować.Usiadłam na kanapie w salonie,włączyłam muzyką,gdy do domu wrócił Malik.
-Kochanie ty na razie nie możesz pić.wyrwał mi kieliszek z ręki.
-Będę robić co mi się podoba! A ty gdzie byłeś?
Byłem zawieść Pezz do szpitala.
-I byliście tam do tej godziny?
-Nie potem pojechaliśmy do niej. Ona jest w ciąży nie ma nikogo i nie wie kto jest ojcem.
-Jak się puszcza... ale to jej życie a nie twoje.
-Jak z nią zrywałem obiecałem,że zawsze może na mnie liczyć.
-Tsaa... śpię dziś w pokoju mojego brata.
-Kotku nie wygłupiaj się.-już nie zwracałam na niego uwagi. Umyłam się i poszłam do pokoju Nialla. 
***Tydzień później***
Zayn co chwile latał do tej Edwards. Miałam już tego dość. Dziś też późno wrócił.
-Cześć Beki.-przywitał mnie.
-Zayn ja już tak dłużej nie mogę. Dostajesz jeden telefon i już lecisz do tego blond pustaka. Wybieraj albo ona albo ja
-Wiesz ja jej obiecałem a ja słowa dotrzymuje...
-Okej już podjąłeś decyzję!-nie wierzyłam,że wybrał ją. Poszłam do naszej sypialni i zamknęłam drzwi na klucz. Weszłam na laptopa i sprawdziłam loty do Irlandii. Zdzwoniłam od razu do Grega.
-Hej siostrzyczko!-usłyszałam
-Cześć Greg.
-Ej ty płakałaś?
-To długa historia,opowiem ci jak przylecę.
-Przylatujesz kiedy?
-Za 2 godziny mam samolot. Zapytaj się swojej mamy czy mogę zastać u was na jakiś czas?-usłyszałam rozmowę brata z jego mamą.
-Może Rebeka zamieszkać u nas na jakiś czas?-zapytał
-Oczywiście,w końcu lepiej ją poznam.-odpowiedziała
-Jasne,że możesz piękna. Przyjadę po ciebie na lotnisko.
-Dziękuję ci braciszku do zobaczenia.-rozłączyłam się i zabukowałam bilet. Wzięłam walizkę i spakowałam kilka najpotrzebniejszych rzeczy. 40 minut przed wylotem przyjechała po mnie taksówka. Zayna w domu już nie było. Pewnie poleciał do Perrie,ale on tak chciał. Lot szybko mi minął,a na lotnisku w Dublinie czekał na mnie mój najstarszy brat.
-Hej kochanie!-przytulił mnie na powitanie. 
-Hej.
-Jedziemy do domu i wszystko mi opowiesz.-wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy. W domu przywitałam się z jego mamą i ojczymem i Greg zaprowadził mnie do pokoju Nialla w którym miałam spać. Opowiedziałam mu całą historię o Maliku.
Ale menda! Zastrzeliłbym go za to co zrobił mojej małej siostrzyczce.-nie wiem czemu ale się uśmiechnęłam.-Wiem że go kochasz i bardzo teraz cierpisz.
-Dziękuję ci że jesteś,że jesteście.
-Nie dziękuj kochanie. Połóż się i odpocznij.-pocałował mnie w policzek i zostałam sama. Moje powieki stawały się coraz cięższe,a ja relaksowałam się ciszą i spokojem. Aż w końcu zasnęłam.
***Oczami Zayna***
Wróciłem do domu. Byłem u Perrie by powiedzieć jej że już jej nie będę pomagał. Co mnie zdziwiło bo nigdzie nie było ani Rebeki ani jej rzeczy. Zadzwoniłem do chłopaków,dziewczyn,nikt nic nie wiedział. Ona sama nie odbierała.Strasznie się o nią bałem.
*** Oczami Rebeki***
Obudził mnie telefon,z niechęcią podniosłam go i spojrzałam na wyświetlacz. Dzwonił Niall.
-Boże Rebeka w końcu odebrałaś!-powiedział a raczej wykrzyczał
-Yhm... Co się stało Niallerku?
-Co się stało? Gdzie ty jesteś? Wszyscy cię szukają.
-Jestem w domu twojej mamy.
-Co się stało że wyjechałaś?
-Zayn woli pomagać Edwards,niż być ze mną.Nie chcę o tym gadać.
-Ale mnie nastraszyłaś. Nigdy więcej tak nie znikaj bo zawału dostanę. 
-Przepraszam,ale ty byłeś na wakacjach i nie chciałam ci przeszkadzać
-Następnym razem masz dzwonić,a poza tym już wszyscy wracamy do domu. A teraz odpocznij. Do zobaczenia piękna.
-Pa głodomorku.-rozłączyłam się i zobaczyłam ponad 50 nieodebranych połączeń od przyjaciół i Zayna. Wyłączyłam telefon i poszłam dalej spać.
***Oczami Zayna***
Siedziałem załamany w salonie,gdy zadzwonił do mnie blondyn.
-Co chcesz?-burknąłem
-Beki jest w Irlandii u mojej mamy.
-Dzięki stary.-rozłączyłem się i sprawdziłem loty do Irlandii.Najbliższy był za 5 godzin.To za późno od razu wsiadłem do auta i z piskiem opon ruszyłem. Jechałem około 180km/h. Co spowodowało że dostałem 3 mandaty za przekroczoną prędkość. Miałem to gdzieś,wkurzałem się że przez policje tracę czas. Po około 6 godzinach byłem pod domem państwa Horan. Zapukałem i drzwi otworzył mi brat blondyna.
-Jest Rebeka?
-Jest ale raczej nie będzie chciała z tobą gadać.
-Co ty o tym możesz wiedzieć? Chcę z nią pogadać.-odepchnąłem go i pobiegłem w kierunku pokoju Nialla,w którym jak myślałem bezie.Nie myliłem się. Spała tak słodko. Usiadłem obok niej i zacząłem głaskać jej delikatną twarzyczkę. Poczułem jak jej ręka wędruje po mojej nodze w kierunku uda. Podobało mi się to.
-Kotku obudź się.-wyszeptałem jej do ucha.
-Zayn? Co ty tu robisz?-szybko odsunęła się ode mnie.
***Oczami Rebeki***
Obudził mnie głos Zayna,był tak blisko. Musiałam się od niego odsunąć by mu nie ulec.
-Szukałem cię. Strasznie się bałem,że cię straciłem
-Bo straciłeś na własne życzenie....
CDN

Zayn cz.20

Mulat wziął mnie na ręce i wszyscy wyszliśmy. Jak zwykle nie opuszczali nas nasi"przyjaciele" dziennikarza. Było nas wszystkich szesnastu,więc żeby każdemu było wygodnie pojechaliśmy dwoma busami.Wszyscy próbowali robić coś za mnie, co doprowadzało mnie do szału. Jak byliśmy w domu od razu kazali mi się położyć do łóżka. Leżałam i leżałam,aż w końcu postanowiłam wejść na tt,którego ostatnio zaniedbałam. Przeglądałam go i co chwilę wpadałam na takie o to twitty: "@Rebeka69(nazwa wymyślona) wracaj do zdrowia!"  "Zawsze będziemy z tobą! :)" Popłakałam się i od razu napisałam dwa dla mnie najważniejsze twitty. "Dziękuję kochani za wasze wsparcie. Już jestem zdrowa dzięki mojemu bratu. @NiallOffical kocham cię braciszku <3"    "Moja wspaniała 15-stka! Dziękuję że jesteście. Kocham was!<3"
-Miałaś odpoczywać!-przerwał mi Mulat,który szedł do pokoju z czymś do jedzenia.
-Odpoczywam ale ja się strasznie nudzę.-wyłączyłam laptopa by się na mnie nie darł.
-Masz tutaj obiad ugotowany przez twoje matki(mama Zayna i Nialla).Masz zjeść wszystko.
-A nakarmisz mnie bo ja nie mogę się przemęczać.-zrobiłam słodkie oczka.
-Oczywiście kotku.-posunęłam się by chłopak położył się obok mnie. Zaczął mnie karmić i co chwilę całować.
-Przez najbliższe 10 dni będziemy sami,bo moja i Nialla rodzina wracają do siebie,a chłopaki i dziewczyny wyjeżdżają na "wakacje". A za 2 tygodnie kręcimy teledysk do "More than this" i chcę byś w nim wystąpiła.
-Awww... kotku będziemy sami i ....
-Już jedziemy!-ktoś mi przerwał krzycząc z dołu. Mieliśmy schodzić,gdy Zayn chciał mnie wziąć na ręce.
-Zayn nie jestem kaleką,mogę chodzić.-on zrobił smutną minkę i poszliśmy się z wszystkimi pożegnać. Mama Zayna i Nialla powiedziały że zawsze mogę na nie liczyć,co mnie bardzo ucieszyło. Usiadłam z moim mężczyzną na kanapie w salonie,gdy usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.
-Hahaha ciekawe kto czego zapomniał?-zaśmiał się Malik. Ja poszłam otworzyć i ustałam jak wryta.
-Co ty tu robisz?-zapytałam mojego byłego
-Kotku kto to?-zapytał mój facet przytulając mnie od tyłu.
-To...t...o .... to jest Max ten gnojek.-wyjaśniłam
-Jaki gnojek. Co ja ci Rebeczko zrobiłem?-w moich oczach pojawiły się łzy na powrót wspomnień z minionego roku.
-Ty się jeszcze pytasz?!-wybuchnął Zayn.-Byłeś z nią a na boku miałeś narzeczoną. Zrobiłeś jej dziecko i miałeś ją gdzieś! Jakby Rebeki teraz tu nie było obił bym ci ryja!
-Mamy dziecko?-zapytał  ze zdziwieniem
-Mieliśmy!-rozpłakałam się na dobre  i pobiegłam do sypialni.
***Oczami Zayna***
-O czym ona mówi? Oddaliście je czy co?-zapytał Max
-Pojebało cię?! Twój syn umarł w szpitalu!!!
-Nie wiedziałem
-Szczerze mam w dupie czy wiedziałeś czy nie. Zostaw Beki w spokoju bo ona za dużo już wycierpiała.-wypchnąłem go i zatrzasnąłem drzwi. Od razu pokierowałem się w kierunku naszej sypialni. Rebeka siedziała oparta i skulona o łóżko. Jej łzy szybko spływały po jej twarzy. Bez słowa usiadłem obok niej i mocno przytuliłem. Nie chciałem jej naciskać,bo widze jakie to dla niej trudne.
-Dziękuję-wyszeptała po jakiś 20 minutach
-Ale za co?
-Za to że nic nie powiedziałeś, po prostu mnie przytuliłeś. Potrzebowałam się wypłakać. I dziękuję,że byłeś przy tej rozmowie z Maxem.
-Nie ma za co kotku. On już nigdy tu nie przyjdzie. Obiecuję.-otarłem jej łzy i złożyłem delikatnego buziaka na jej czole.
-Jak on przyszedł to wszystko wróciło. I ja nie...
-Ciii... kochanie nie tłumacz się. Ja to rozumiem.
***Oczami Rebeki***
Dziękuję Bogu,że zesłał mi Zayna. Gdyby nie on nie wiem co by się ze mną teraz działo. Po jakimś czasie uspokoiłam się,a mój chłopak poszedł pod prysznic. Zeszłam na dół po telefon i usłyszałam dzwonek to drzwi. Podeszłam nie pewnie by zobaczyć kto to. Była to Perrie. Perrie Edwards. Z niechęcią ją wpuściłam.
-Cześć-powiedziała
-Cześć po co przyszłaś?
-Jest może  Zayn?
-Kąpie się. A po co ci on?
-Potrzebuje jego pomocy.
-Poczekaj. Kochanie masz gościa!-krzyknęłam do Malika.
-Już chwilkę!-odpowiedział i po chwili stał koło mnie
-Pezz? Co ty tu robisz?
-Możemy pogadać na osobności?-powiedziała ze swoim sztucznym uśmiechem.
-Zostawię was.-dałam buziaka chłopakowi i poszłam na górę.
***Oczami Zayna***
Rebeka poszła,a ja ze zdziwieniem patrzyłem na blondynkę.
-To czego chcesz?
-Potrzebuję twojej pomocy. Mam tylko ciebie. Moja kariera wisi na włosku. Pokłóciłam się z rodziną,zespołem. Ja... jestem w ciąży i nie wiem kto jest ojcem. A ty sam mówiłeś jak zrywaliśmy że zawszę mogą na ciebie liczyć.
-Pamiętam. A co miałbym robic?
-Chcę żebyś był. Byś czasem przyjechał,pogadał  ze mną,pojechał ze mną na badania. Zrobisz to dla mnie?
-Dobrze.
-Dziękuję ci Zayn!-zaczęła mnie przytulać a ja szybko się odsunąłem.
-Tylko nie pozwalaj sobie na za dużo. Ja jestem z Rebeką i ją kocham.
-Wiem.Zayn ja mam za pół godziny wizytę u lekarza. Pojedziesz ze mną?
-Jasne. Wsiadaj do auta.-wyszliśmy i pojechaliśmy do szpitala.
***Oczami Rebeki***
Co ona jeszcze chce od Zayna. Po 20 minutach zeszłam na dół. Ich już nie było. Od razu zadzwoniłam do chłopaka,oczywiście włączyła się poczta,u Perrie było tak samo.
-Zajebiście!-powiedziałam do siebie. Byłam bardzo wkurzona,że Zayn lata gdzieś ze swoją byłą. Żeby o tym nie myśleć,zaczęłam  sprzątać. Skończyłam po 22.00, a cały dom lśnił. Nalałam sobie lampkę wina i chciałam się zrelaksować.Usiadłam na kanapie w salonie,włączyłam muzyką,gdy do domu wrócił Malik....
CDN 

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Zayn cz.19

-Który z panów to Niall Horan?-zapytał z powagą
-Ja,a coś ze mną nie tak?-zapytał przerażony.
-Czy pan nie jest może jakimś krewnym pacjentki?
-Nie.-odpowiedział pewien
-Wasze DNA jest bardzo podobne. Musicie państwo mieć wspólne pochodzenie i to bardzo bliskie.
-Zaraz... Czyli mogę być dawcą?-zapytał zdezorientowany
-Tak w 100%. Zaraz zapraszamy pana do sali przygotujemy pana do operacji.-dodał i zniknął w sali.
Niall szybko odszedł od nas i wykonał jakiś telefon. Wrócił po chwili zapłakany.
-Ej Horan nie bój się to nic strasznego.-pocieszył go Liam
-Nie o to chodzi. Rebeka.....ona.....
-Co z nią?!-nie wytrzymałem i wydarłem się na cały szpital
-Jest... moją przyrodnią siostrą.
-Jak to?-zapytaliśmy razem.
-Mój ojciec odszedł od mojej mamy po tym jak jego kochanka zaszła w ciąże. Miałem w tedy około 3 lat.Od tego czasu nie mieliśmy kontaktu. Dowiedziałem się,że ma córkę i mieszka w Polsce. Teraz mama mi powiedziała,że on nie żyje od 3 lat. Zgadza się z rokiem śmierci ojca Beki i jej ojciec też miał na imię Jackob...Zawsze chciałem mieć młodszą siostrzyczkę.-nic nie zdążyliśmy powiedzieć bo zabrali go lekarze. To trwało strasznie długo pobieranie szpiku od Nialla potem przeszczep Rebece. Całe 24 godzin siedzieliśmy na korytarzu. W końcu pozwolili nam wejść do Beki i Nialla na szczęście byli w tyj samej sali. Li,Lou i Hazz po 30 minutach pojechali do domu odpocząć. Pogadałem chwilę z blondynem i podszedłem do łóżka mojej ukochanej. Pocałowałem ją w usta i zacząłem mówić do niej.
-Kochanie już teraz wszystko się ułoży. Będziesz zdrowa. Królewno proszę cię obudź się.-podczas mojego "przemówienia" weszła pielęgniarka
-Panie Malik proszę już iść do domu i wrócić jutro.-z nie chęcią wyszedłem i pojechałem do chłopaków.
***Oczami Rebeki***
Obudziłam się w szpitalu.Nic nie pamiętałam dlaczego tu jestem i jak się tu znalazłam.Totalnie czarna dziura w moim mózgu. Zobaczyłam na łóżko obok gdzie leżał Horanek. O Boże czy my mieliśmy jakiś wypadek? Gdzie są chłopcy? Gdzie jest Zayn?
-Nialler.-powiedziałam cicho. On z uśmiechem wstał i usiadł obok mnie.
-Co się stało? Co my tu robimy?
-Zemdlałaś.Zawieźliśmy cię tu i okazało się że masz białaczkę. Na szczęście nie była zaawansowana. Ja byłem dawcą bo jestem... twoim bratem.
-Co?-chłopak opowiedział mi całą historię,a z moich oczu popłynęły łzy.-Braciszku.-wyszeptałam i mocno wtuliłam się w niego.
-Nigdy cię nie opuszczę.Do końca życia będę się tobą opiekował.Kocham cię siostrzyczko.
-Przez ostatnie kilka lat byłam sama. Teraz mam wspaniałego chłopaka,przyjaciół a teraz mam cudownego brata.Cieszę się że tu przyjechałam.
-Ja też piękna.Teraz idź spać.-dał mi buziaka w czoło i poszedł do swojego łóżka.Szybko zmorzył mnie sen. Rano obudziły mnie rozmowy.Z niechęcią otworzyłam oczy i ujrzałam masę ludzi. Zayn,jego rodzina,El,Dan,chłopcy,jakiś chłopak trochę starszy od chłopców i jakaś starsza para wnioskowałam że to rodzice kogoś z nich.
-Beki wreszcie wstałaś!-przywitała mnie Safaa
-Hej a co was tak dużo?
-Wszyscy przyjechali po ciebie skarbie.-cmoknął mnie Zayn
-Beki o moja mama i ojczym i brat Greg.-przedstawił mi ich blondyn
-Boże jaka ty jesteś podobna do Jackoba.-powiedziała mama Nialla i przytuliła mnie
-Wiem,dużo osób mi mówiło że jestem podobna do ojca.
-Zawsze możesz na mnie liczyć, w końcu jesteś siostrą moich synów.-dodała
-No witaj w rodzinie siostra!-krzyknął przytulając mnie Greg.
-Dziękuję wam. Czyli jak przyjechaliście po mnie to mnie dziś wypisują?
-Tak kochanie.-odpowiedziała Eleanor
-Musisz bardzo o siebie dbać i czasami przyjeżdżać na kontrole.-dodała Danielle. Przyszedł lekarz i ich wyprosił.Zbadał mnie i spojrzał na moje wyniki,
-I jak panie doktorze?-zapytałam
-Szpik bardzo dobrze się przyjął i nawrotów choroby nie powinno być. Powinna pani zostać w szpitalu jeszcze tydzień ale pani rodzina i znajomi prosili i obiecali że będą się panią zajmować,więc za chwilkę przyniosę pani wypis.
-Bardzo dziękuję
-Nie ma za co. To moja praca.-uśmiechnął się i wyszedł. Do mojej sali weszli Zayn i Doniya i zaczęli pakować moje rzeczy.Horan też dziś wychodził i czekał na mnie zresztą. Mulat wziął mnie na ręce i wszyscy wyszliśmy. Jak zwykle nie opuszczali nas nasi"przyjaciele" dziennikarza. Było nas wszystkich szesnastu,więc żeby każdemu było wygodnie pojechaliśmy dwoma busami....

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

*.*

niedziela, 19 stycznia 2014

Niall

Od roku jestem w szczęśliwym związku z Niallem Horanem. Wszystko układało się jak w bajce.Zawsze miał dla mnie czas,pomimo swojej kariery. Po pół roku naszej wspaniałej miłości coś się wypaliło.Chodź mieszkaliśmy razem ciągle się mijaliśmy. Od jakiegoś czasu na jego pierwszym miejscu są imprezy i kumple.
Siedziałam w salonie,gdy zszedł do mnie  mój chłopak. Jakby od niechcenia pocałował mnie w usta.
-Cześć co dzisiaj robisz?-zapytał
-Raczej nic. Może byśmy poszli do kina?-zaoferowałam
-Sorry umówiłem się z chłopakami.
-Jak zwykle!
-O co ci chodzi? Już nigdzie nie mogę wyjść?
-Możesz,ale traktujesz mnie jak powietrze i to mnie boli.
-Wyolbrzymiasz.
-Tak oczywiście to moja wyobraźnia,y nic nie robisz. Dobra idź już bo mam cię dosyć!
-Jak ci minie może wtedy pogadamy.-chwycił kurtkę i wyszedł trzaskając drzwiami. Zaczęłam płakać jak małe dziecko. Tęskniłam za tymi czasami z początku naszej znajomości. Dotarło do mnie że to co było już nigdy nie wróci. Poszłam do naszej sypialni spakowałam wszystkie moje rzeczy. Zajęło mi to trochę czasu. Zauważyłam na komodzie nasze wspólne zdjęcie. Byliśmy tacy szczęśliwi,właśnie  byliśmy czas przeszły. Chwyciłam je i rzuciłam nim o podłogę. Szkło z ramki rozprysło się po całym pokoju. Chwyciłam jeden kawałek i szybkim ruchem przejechałam sobie po żyle. Momentalnie moja ręka była cała we krwi a przed oczami zrobiło mi się ciemno,a wszystko dookoła mnie zaczęło wirować.Zauważyłam że ktoś w chodzi do pokoju,ale po tym widziałam tylko ciemność
~ ~ ~
Obudziłam się w szpitalu,obok mnie siedział Niall ze spuchniętymi oczami od płaczu.
-[T.I.] wreszcie się obudziłaś!-powiedział ocierając oczy.
-Co ty u robisz?-wszystkie złe myśli wróciły i zacząłam płakać
-Przepraszam za to jak się zachowywałem.
-Nie Horan. Ja cię nadal kocham i nie potrafię tak dalej żyć. Spieprzyłeś to na swoje życzenie. Ja nie chcę by teraz było okej a za kolejne pół roku rób co chcesz mam to w dupie.
-Wiem ja naprawdę przepraszam. Zrozumiałem jak bardzo cię kocham i o co robiłem dopiero teraz gdy mogłem cię stracić. Jakbyś nie przeżyła zabiłbym się bez namysłu,by tylko być z tobą w lepszym świecie.
-To piękne co mówisz,ale to tylko puste słowa. Nie mam pewności że wszystko będzie wspaniale.
-Kochanie proszę, daj mi jedną szansę. Zmienię się dla ciebie i dla tej małej istotki która żyje w tobie.
-Co?
-Jesteś w ciąży. Za 6 miesięcy na świat przyjdzie nasze maleństwo. Proszę cię kotku spróbujmy od nowa.-spojrzałam w jego oczy które płonęły miłością ale i obawą przed odrzuceniem. Złapałam się za brzuch nie mogłam uwierzyć że będę mamą. Niall jedną rękę położył na mojej dłoni a drugą na moim brzuchu.Zaczęłam mówić do blondyna szeptem:
-Nie chcę by nasze dziecko cierpiało...
-Ja też nie chcę. Dlatego daj mi szansę chcę wszystko naprawić. Kocham cię i nigdy nie przestanę.
-Ja ciebie też Niallerku.-i na to czekałam bardzo długo. Nasze usta połączył czuły i namiętny pocałunek.


***Teraz***
Razem wychowujemy naszego synka Jackoba. Niall bardzo się stara jest cudowny. Cieszę się że dałam mu drugą szansę,bo co by się stało ze mną i moim synem gdyby nie on...  

czwartek, 16 stycznia 2014

Zayn cz.18

-Czy dziś też śpimy na podłodze?
-Widzę,że mojej królewnie się spodobało. Nie ważne gdzie ważne że razem.-pocałował mnie namiętnie i tym razem usnęliśmy w łóżku.Obudziliśmy się o 9.00. Zrobiliśmy poranną toaletę,ubraliśmy się i zeszliśmy na dół. Zjedliśmy śniadanie i zaczęliśmy się żegnać z rodziną Malika.
-Przyjedźcie jeszcze!-powiedziały siostry.
-Zawsze jesteś u nas mile widziana.-dodał tata mulata. Mój chłopak spakował walizkę do auta i ruszyliśmy. Usnęłam po pierwszych kilometrach. Obudziłam się po jakimś dłuższym czasie.
-Kotku gdzie jesteśmy?-zapytałam zaspana
-Ooooo wreszcie się obudziłaś. Ja gadałem do ciebie jak opentany a ty sobie smacznie śpisz. A i jesteśmy w Londynie.-powiedział z uśmiechem i po 10 minutach byliśmy na posesji. Nie zdążyłam wejść, a Niall przytulił się do moich nóg.
-Beki jak się cieszę że już jesteś!-wydarł się blondyn,dalej tuląc moje nogi.
-Hahahaha Horan też tęskniłam.
-Niall powiedz jej dlaczego tak się cieszysz?-zaśmiał się Tomlinson.
-Yyyy... Niall????
-Bo zostawiłaś mnie samego. A oni nie potrafią tak wspaniale gotować jak ty. I przez te całe 2 dni musiałem chodzić do Nando's.
-Oh biedaczku...-pocałowałam go w czoło po czym wstał-Dzisiaj zamówimy pizzę bo jestem zmęczona,a jutro zrobię wam wielką ucztę.
-Taaaaak!!!!-krzyknęli razem
-Ej panowie wykorzystujecie moją kobietę!-oburzył się mulat
-Ale Rebeka robi to z własnej woli. Chyba?-powiedział lekko smutny Lou
-Chłopaki ja to robię bo tylko tak mogę wam się odwdzięczyć że tu mieszkam i utrzymujecie mnie.
-Kochamy cię!!!-krzyknęli i rzucili się na mnie. Zaczęliśmy się śmiać a chyba Hazz stracił równowagę i wszyscy wylądowaliśmy na podłodze. Oczywiście oni leżeli na mnie.
-Wariaci zejdźcie ze mnie
-Nie kochanie. Zaraz zobaczysz jak się bawi One Direction.-powiedział Zayn i spojrzał z cwaniackim uśmieszkiem na resztę.
-Ej wiecie ja nigdy nie uprawiałam seksu z pięcioma chłopakami.-oni wybuchli śmiechem
-Jesteś bardziej zboczona niż Harry i Louis razem wzięci.-powiedział Li
-Ale kotku mi się podoba,tylko jest jeden problem. Ja nie chcę się z nikim tobą dzielić. Ale panowie skoro moja pani chce się pobawić,to do roboty. Na trzy,czte...ry!!!-spojrzałam na nich z przerażeniem,a oni łobuzersko się uśmiechnęli i zaczęli mnie łaskotać. Po jakiś 10 minutach,które wydawały się dla mnie wiecznością skończyli.
-Nie spodziewałam się tego.-powiedziałam łapiąc powietrze.
-A co myślałaś że zacznie się dziki seks? Jakby Zayna nie było to mogłabyś liczyć na zobaczenie mojego przystojniaka.-powiedział Styles
-Ja tu nadal jestem!-zwrócił się do niego Malik.-Ale kotku jak chcesz się kochać to tylko powiedz a wezmę się do roboty.-pocałował mnie bardzo namiętnie. Wreszcie chłopcy ze mnie zeszli i chciałam iść do pokoju odświeżyć się. Przy schodach zrobiło mi się bardzo słabo i ciemno przed oczami. Złapałam się barierki,a potem pamiętam tylko ciemność.
***Oczami Zayna***
Nagle usłyszeliśmy huk i zobaczyliśmy leżącą Rebeka.
-Kochanie?!Proszę ocknij się!Beki słyszysz mnie!? Kurwa dzwońcie po karetkę!!!-wydzierałem się.Liam zadzwonił po karetkę która była po kilku minutach. Pojechałem z nimi,chłopcy mieli zabrać kilka jej rzeczy i dojechać do mnie. W szpitalu od razu zabrali ją na jakieś badania. Siedziałem na korytarzu,gdy do budynku wbiegli moi przyjaciele.
-I co z nią?-zapytał Hazz. Nie zdąrzyłem odpowiedzieć bo wyszli lekarze
-Co z nią?-dopytywał loczek
-Kim jesteście dla pacjentki?-zapytał lekarz
-Jestem narzeczonym a to przyjaciele jaj.-odpowiedziałem
-Dobrze pani Rebeka ma początkującą białaczkę. Potrzebny jest przeszczep by nie nastąpiły kolejne objawy.Poszukujemy dawcy szpiku natychmiast
-Ja nim mogę być.-powiedziałem bez zastanowienia
-My też!-dodali chłopcy
-To po kolei niech każdy z panów wchodzi.My zrobimy badania i czy szpik będzie pasował.-jak lekarz powiedział my tak zrobiliśmy. Po godzinie znowu do nas wyszedł.
-Który z panów to Niall Horan?-zapytał z powagą
-Ja,a coś ze mną nie tak?-zapytał przerażony...

środa, 15 stycznia 2014

Niall

Promienie słońca, wpadły przez okna, sypialni. Obudziłam się sama. Mojego męża, już nie było. Nagle drzwi się otworzyły i zobaczyłam mojego ukochanego blondaska z tacą w rękach. Postawił ją na pobliskim stoliczku i usiadł koło mnie na łóżku.
- Jak się spało kochanie? - zapytał całując mnie w policzek.
- Dobrze, szkoda, że nie zaczekałeś, aż się obudzę. 
- Wybacz chciałem ci zrobić niespodziankę, podoba się? - wskazał na tacę.
- Niall, ale ja nie zjem, aż tyle, pęknę!
- No, ale wiesz, teraz musisz jeść za dwóch. 

Tak, jestem w ciąży i spodziewam się naszego pierwszego dziecka. Mój Nialler bardzo się zmienił i strasznie się tym przejmuje. Ja się troszkę boję, o jego karierę, ale zapewnia, że nic mu się nie stanie. Gorzej będzie z wybraniem imienia i chrzestnego. Zayn, Liam, Louis i Harry się pozabijają! A chrzestne... Perrie, Danielle, Eleonor, no będzie lepiej, bo do swoich partnerów się dobierze. Jak Niall! Bo to on wybiera chrzestnego, wybierze Hazzę, będzie trudniej, on nie chce znać Tay, a my jej nie lubimy, no może do tego czasu kogoś znajdzie, jeszcze 6 miesięcy.

- Kotku, my i tak nawet razem tego nie zjemy!
- Ojejku, to wam pomogę. Kocham cię.
- Ja ciebie też, ale wiesz, że ja też chce coś zjeść?!
- Tak, tak, wiem, wiem...

Zayn cz.17

-Kochanie wiesz na co mam ochotę?-wyszeptałem i zacząłem całować jej szyję
-Zayn nie. Za ścianą są twoi rodzice, ja tak nie potrafię.
-I co z tego że są za ścianą? Jak byłem z Perrie robiliśmy to bez problemu.-ona od razu mnie odepchnęła.-O co ci chodzi?
-Mam dosyć porównywania mnie do tego plastikowego pustaka. Była,jestem i będę inna niż ta blond wywłoka! Nie jestem szmatą i nie potrafię się wszędzie kochać. Sorry taka już jestem!
-Kochanie nie miałem tego na myśli. Przepraszam
-Nie chcę dzisiaj z tobą spać idę spać na podłogę.
-Nie wygłupiaj się!
-Nie wygłupiam się. Po prostu mam taki charakter.
-Ty śpij w łóżku,ja się położę na podłodze.-wziąłem kołdrę i poduszkę i położyłem się na podłodze. Co mi odbiło by prze Beki wymieniać imię mojej byłej. Jestem skończonym idiotą,a teraz za to cierpię śpiąc na podłodze.
***Oczami Rebeki***
Chyba trochę mnie poniosło,a nawet bardzo. Dziwnie się czułam że Malik właśnie śpi na podłodze przez moje głupie zachowanie. Wzięłam poduszkę i położyłam się obok niego,mocno wtulając się w jego plecy.
-Rebeka?-odwrócił się w moją stronę
-Przepraszam cię kochanie ale jak słyszę"Perrie" to mi się robi nie dobrze.-on zaśmiał się i jeszcze bardziej się do mnie przybliżył.
-To ja przepraszam.Nie wiem co mi odbiło. To co wracamy na łóżko?
-Nie tu jest mi dobrze bo ty jesteś obok.-wtuliłam się w jego tors i myślałam o moim zachowaniu jak bardzo się zmieniło przez mulata. Kiedyś moje kłótnie trwały kilka dni a teraz po 5 minutach już nie mogę wytrzymać. To on sprawia że nie potrafię żyć bez niego i kłócić się z nim. Skończyłam moje rozmyślania i poszłam spaś.
Rano obudziło mnie ciche pukanie, mój chłopak jeszcze spał. Wstałam i poszłam je otworzyć. Za nimi stała Doniya.
-Hej coś się stało?-zapytałam zaspana
-Cześć. Ja,rodzice i dziewczyny musimy pilnie wyjechać za miasto. Śniadanie macie na stole. Chyba się nie obrazicie?
-Nie skąd że.Do zobaczenia później-dziewczyna mnie przytuliła i odeszła a ja wróciłam do mojego chłopaka.
-Chciałaś ode mnie uciec?-zapytał ziewając
-Oczywiście ale później pomyślałam że się załamiesz i chłopcy będą tęsknić więc zostałam. A tak na serio był Doniya. Wszyscy musieli wyjechać za miasto.
-Chodźmy się ogarnąć i pokażę ci okolice.-wstał z podłogi i pociągnął mnie do łazienki. Ubrałam się w to http://allani.pl/zestaw/282046 i zeszliśmy na śniadanie. Po posiłku od razu wyszliśmy w miasto. Bradfotd od razu mi się spodobało. Przypominało trochę moje rodzinne miasto w Polsce.Szliśmy parkiem,gdy zaczął padać deszcz. Chłopak podniósł mnie do góry i zaczął kręcić się dookoła. Śmialiśmy się na cały głos,a krople letniego deszczu pieściły nasze ciała. Czułam się jak dziecko. Opuścił mnie i zaczął namiętnie całować. Tą cudowną chwilę przerwała nam nadchodząca burza. W mgnieniu oka błękitne niebo stało się czarne. Szybko pobiegliśmy do domu państwa Malików.
-Boże dzieci jak wy przemokliście.-powiedziała mama mojego ukochanego.-Biegnijcie się wykąpać,przebierzcie się i wróćcie na kolacje.-my posłusznie wykonaliśmy wszystkie polecenia i po 20 minutach zeszliśmy do jadalni gdzie wszyscy na nas czekali. Po pysznej kolacji siostry Malika zabrały mnie do pokoju Wal.
-Jak to się stało że jesteście razem?-zapytała Safaa. Ja opowiedziałam im całą historię miłości mojej i jej brata.
-Mam pytanie tylko odpowiedz szczerze. Czy ty nas polubiłaś?-zapytała Waliyah
-Oczywiście! Jesteście cudowne. Zayn ma wielkie szczęście że ma was. A wy mnie polubiłyście?
-Tak!-powiedziały razem
-Mamy dla ciebie mały prezent.-zaczęła Safaa
-Zrobiłyśmy to same.-dokończyła Doniya i wręczyła mi opaskę
-Boże ona jest śliczna. Dziękuje wam.-ze łzami w oczach mocno je przytuliłam i założyłam prezent na głowę.-Ja nie mam nic dla was i mi jest głupio.
-Dajesz szczęście Malikowi i to jest najważniejsze.-dodała z uśmiechem Wal
-Wiecie że to jest porwanie-do pokoju wtargnął mulat.-Mogę was oskarżyć o porwanie mojej kobiety.-podszedł i mnie przytulił
-ohhh Malik,Malik-westchnęła Doniya.
-Dobra laski zabieram moją dziewczynę bo jutro wyjeżdżamy i musimy się spakować. Na pewno jeszcze nie raz się spotkacie.-dodał chłopak i poszliśmy do jego pokoju. Spakowaliśmy wszystkie nasze rzeczy i usiedliśmy na łóżku.
-Co kotku dziś też śpimy na podłodze?-zapytałam kładąc się na jego kolanach. On głaskał moją twarz i wpatrywał się we mnie jak w obrazek.
-Nie pacz się tak.-powiedziałam skrępowana
-Ale ja lubię bo ty jesteś taka piękna-wyszeptał
-Zobacz kochanie jesteśmy razem prawie rok,a zachowujemy się jakbyśmy byli parą od 2 tygodni
-Bo my jesteśmy sobie pisani i przetrwamy wszystko. A o co mnie pytałaś?
-Czy dziś też śpimy na podłodze?
-Widzę,że mojej królewnie się spodobało. Nie ważne gdzie ważne że razem.-pocałował mnie namiętnie i tym razem usnęliśmy w łóżku...

sobota, 11 stycznia 2014

Zayn cz.16

-Beki czy mogę ci coś powiedzieć?-zapytała jak byłyśmy same
-Jasne.-odpowiedziałam z uśmiechem chodź bałam się co zaraz powie mi mama mojego chłopaka.
-Cieszę się że Zayn znalazł sobie taką dziewczynę jak ty.-odetchnęłam z ulgą.
-To ja się cieszę że znalazłam takiego chłopaka jak Zayn. Nawet pani nie wie jak bałam się tego spotkania.
-Nie potrzebnie. Chodź ja też się bałam,że nie polubisz naszej rodziny. Od razu jak ujrzałam twoje zdjęcie w gazecie pomyślałam że jesteś inna niż ta cała Perrie. Ona była z moim synem dla sławy i pieniędzy, a ty jesteś urocza,śliczna i widać że kochasz mojego synka.
-O czym rozmawiacie?-zapytał mulat wchodząc do kuchni i przytulając mnie od tyłu.
-Tak sobie rozmawiamy. Mam nadzieję że zostaniecie na kolacje?-odparła rodzicielka Zayna
-Jasne,jeśli możemy to zostaniemy do niedzieli.-odpowiedział chłopak
-Oczywiście! Synku pokaż Rebece dom.-wyszliśmy. Malik pokazał mi cały dom, po czym poszliśmy do auta po naszą walizkę. Z bagażem udaliśmy się na górę i stanęliśmy przed jakimś pokojem.
-Kochanie witaj w moim królestwie.-weszliśmy do średniego pokoiku,który wyglądał jak pokój 15-latka. Pełno zdjęć,plakatów,płyt i tym podobnym. Podeszłam do komody i patrzyłam na zdjęcia młodego Malika.
-Brzydki byłem.-powiedział stojąc za mną, nie wieże Zayn Malik powiedział że był brzydki.
-Byłeś uroczy i nadal jesteś. Bardzo się zmieniłeś mój przystojniaczku.
-Hehehe na lepsze. Jak podoba ci się moja rodzinka?
-Cudowna. Zawsze o takiej marzyłam.
-Oni i ja teraz jesteśmy twoją rodziną.-pociągnął mnie za rękę i położyliśmy się na jego małym łóżku.
-Widzisz to łóżko jest bardzo małe,więc musimy się dużo przytulać.-wtuliłam się w niego.Leżeliśmy tak do 18.00,gdy wszedł do pokoju pan Malik.
-Chodzie dzieci na kolację. Ups nie chciałem wam przeszkadzać.-uśmiechnął się i wszyscy zeszliśmy na posiłek. Po pysznej kolacji zasiedliśmy przed telewizorem.
-To co synu meczyk oglądamy-zapytał tata Zayna
-Nie!-wydarły się jego córki
-Może niech Beki zdecyduje co mamy oglądać-zaoferowała Safaa.
-Możemy oglądać mecz. Lubię football.
-Synu to nie kobieta to anioł. Nie dość że piękna, inteligentna to jeszcze lubi piłkę nożną.Jesteś wielkim szczęściarzem mając taką dziewczynę, strzeż jej jak oka w głowie-rzekł z zadowoleniem Pan domu.
-Wiem tato.-odpowiedział i dał mi buziaka.
***Oczami Zayna***
Nie mogłem uwierzyć że Beki i moi najbliżsi tak dobrze się dogadują.Na początku myślałem że ona kłamie mówiąc że lubi piłkę. Ale nie miałem racji było widać że ją to ciekawi a krzyczała równie mocno co ja z moim ojcem przy każdej bramce. Po meczu udaliśmy się do mojego pokoiku. Wykąpaliśmy się i położyliśmy się na łóżku.
-Kochanie wiesz na co mam ochotę?-wyszeptałem i zacząłem całować jej szyję
-Zayn nie. Za ścianą są twoi rodzice, ja tak nie potrafię.
-I co z tego że są za ścianą? Jak byłem z Perrie robiliśmy to bez problemu.-ona od razu mnie odepchnęła.-O co ci chodzi?
-Mam dosyć porównywania mnie do tego plastikowego pustaka. Była,jestem i będę inna niż ta blond wywłoka! Nie jestem szmatą i nie potrafię się wszędzie kochać. Sorry taka już jestem!...

piątek, 10 stycznia 2014

Zayn cz.15

Dojechaliśmy do kina,to co zobaczyłam to szczerze mówiąc mogłam się tego spodziewać. W budynku było masę ich fanów. Od razu rzucili się na nas,na szczęście obsługa kina wpuściła nas do sali. Przynieśli nam też napoje popcorn i nachos byśmy nie musieli znowu się przedzierać przez tłumy fanek. Co mnie zdziwiło to, to że w sali było bardzo mało osób i to że obok nas stali ochroniarze. Film był fajny,wszyscy głośno się śmialiśmy. Po kinie pojechaliśmy do domu. Zjedliśmy pizzę i Zayn pociągnął mnie do pokoju. Nad łóżkiem zobaczyłam szkic mojego nagiego ciała.
-Malik to ... to ty narysowałeś?-zapytałam
-Tak chciałem uwiecznić ten wspaniały moment.
-Jest... jest cudowny. Dziękuję kochanie.
-Rebeka musimy poważnie pogadać-zaczął bardzo poważnie
-Okej już zaczynam się bać
-Wiesz że jesteś dla mnie wszystkim i uważam że to odpowiedni moment byś poznała moich rodziców i siostry.
-No dobrze. Boję się że mnie nie zaakceptują.
-Pokochają cię od razu. Moja mama sama zaproponowała byśmy do nich przyjechali w weekend. Wiesz ja też bym chciał poznać twoich rodziców.
-Zayn to raczej nie możliwe.-powiedziałam łamiącym się głosem a do oczu napłynęły mi łzy.
-Chodzi o to że jestem młuzumaninem? Kochanie czemu płaczesz?-przytulił mnie i przytulił do siebie.
-Oni na pewno by cię polubili, tyle że zmarli jak miałam 14 lat. Moja mama miała raka płuc przez papierosy. Dlatego nie lubię jak palisz. A tata jak się dowiedział o śmierci mamy upił się i miał wypadek samochodowy.
-Kochanie przykro mi nie wiedziałem.-widziałam jak jego oczy zaczęły się szklić.-Rzucę palenie,będzie trudno ale zrobię to dla ciebie.
-Ale ja cię o to nie proszę.
-Ale ja chcę. Powiedz co się dalej z tobą działo.
-Trafiłam do domu dziecka. Była zupełnie sama na tym świecie. Cała rodzina się ode mnie odwróciła. Później pojawił się Max dzięki któremu znalazłam sens w życiu,ale potem już wiesz co się stało.-chłopak mocno mnie przytulił,całując moją głowę.
-Nie wiedziałem,na prawdę nie wiedziałem.-czułam jak jego łzy moczą moje włosy.-Wynagrodzę ci wszystkie złe rzeczy jakie cię spotkały.-wyszeptał
-Wystarczy że zawsze będziesz przy mnie.
-Zawsze kochanie,zawsze. A nie wiem czy wiesz ale jutro jest piątek więc musimy się pakować. Jutro wyjeżdżamy.-wzięliśmy dużą walizkę i zaczęliśmy się pakować. Zmęczeni całym dniem usnęliśmy. Musieliśmy wstać trochę wcześniej niż zawszę. Zrobiliśmy poranną toaletę. Ja ubrałam się w tohttp://allani.pl/zestaw/650753 chciałam jak najlepiej się zaprezentować. Zapakowaliśmy się do auta i ruszyliśmy. Do domu państwa Malik był nie zły kawałek drogi. Całą drogę myślałam jak przebiegnie to spotkanie. Szczerze mówiąc bałam się i to bardzo. Zayn to jedyny ich syn więc mogą powiedzieć że jestem nie wystarczająco dobra dla niego. Nawet nie zauważyłam,że jesteśmy już na miejscu. Z zamyślenia wyrwał mnie Malik.
-Kochanie nie denerwuj się tak.-powiedział z uśmiechem ja tylko się lekko uśmiechnęłam i wysiedliśmy z auta. Przed domem stały trzy śliczne dziewczyny,które na nasz widok krzyknęły razem.
-Wreszcie jesteście!-i przytuliły się do nas.
-Hej dziewczyny to jest Rebeka. Kochanie to moje siostry Donija,Waliyah i Saffa.
-Cieszę się że was poznałam-powiedziałam
-My też ale chodźcie już bo rodzice czekają z obiadem.-powiedziała Wal i wszyscy weszliśmy do środka.
-Cześć mamo,cześć tato.-pocałował ich mulat
-Dzień dobry-powiedziałam nie pewnie.
-Witaj bardzo się cieszymy,że przyjechałaś.-przywitała mnie jego rodzicielka.
-Czuj się jak u siebie.-dodał jego ojciec.
-Bardzo państwu dziękuję za zaproszenie.
-Nie dziękuj. Chodźmy do jadalni na obiad.-Malik objął mnie ramieniem i poszliśmy. Nie potrzebnie się martwiłam tym spotkaniem z jego najbliższymi. Chyba mnie polubili. Podczas posiłku dużo rozmawialiśmy i śmialiśmy się.
-Może pani pomogę?-zapytałam po skończonym obiedzie
-Nie trzeba odpocznij sobie.-powiedziała z uśmiechem pani Malik
-To żaden problem. Chętnie pani pomogę.-pozbierałyśmy naczynia i poszłyśmy do kuchni.
-Beki czy mogę ci coś powiedzieć?-zapytała jak byłyśmy same
-Jasne.-odpowiedziałam z uśmiechem chodź bałam się co zaraz powie mi mama mojego chłopaka...

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

I wont :3