piątek, 7 lutego 2014

Imangin Louis cz 1

- Louisa skarbie 
Zaczęłam niepewnie wstajac z czerwonej kanapy i kierując sie w stronę ukochanego , który właśnie wrócił z pracy 
- ( T I ) ? O co chodzi ? Czemy jestes smutna , cos sie stało ? 
- takk... Znaczy nie ... znaczy ...
- T I wyszeptal Lou podnosząc moja głowę i ocierajac gorąca łze która splynela po moim policzku
- nie wiem co sie stało , ale pamiętaj ze nic nas nie rozlaczy i wszystko przetrwamy 
- Lou my .. Znaczy ja .. Ja jestem w ciąży ! 
Louis stał chwile w zamysleniu jakby analizował to , co przed chwila wypadło z moich ust . Po chwili na jego twarz wkradl sie ogromny uśmiech 
- to znaczy ze ja . Ja bede ojcem !!! Zaczął skakać w miejsu ze szczęścia ! 
- ti. ! To cudnowne !!!! Będziemy rodzicami ! Tam - powiedział przyczym pokazał na mój brzuch 
- Rośnie owoc naszej miłości ! To piękne ! Łzy szczęścia napłynęły mu do oczu . Ja sama tez sie usmiechnelam na szczesnie jego reakcja była pozytywna .. Tak sie bałam ze mnie zostawi .. Jak ja mogłam w niego zwatpic ?





*** 7 miesięcy pozniej ****
Lou nie zostawił mnie , wręcz przeciwnie nasza miłość rozkwita a dzieciatko rośnie i z nim wszystko dobrze :) Dowiedzialismy sie ze bedzie to dziewczynka . Nazwiemy ja Mia . Wszystko układało sie idealnie aż do pewnego strasznego dnia ... Dnia w którym wszystkie nasze plany legły w gruzach..

Oczami. Louisa 

Po skończonej próbie nagrywania Little things , chłopaki zaciągnęli mnie jeszcze na krótkie piwko aby uczcić nasz sukces , odmawialem ponieważ wiedziałem ze w domu czeka na mnie sama T I z nasza nienarodzona córeczka . Jednak chłopaki blagali chociaż o jedna rundke wiec sie zgodziłem . W trakcie picia zadzwonił mój telefon ...

- Dobry wieczór , Pan Louis Tomilson ? Narzeczony ( T I ) ( T N ) ?
- tak to ja a pan jest ??
- Nazywam sie strażak Rossati i. Chce powiadomić pana ..
Słuchałem go uważnie , po wypowiedzianych przez niego słowach szybko poboeglem do Liama i kazalem zawieść mu ,mmnie natychmiast do domu . Liam nie zaprzeczal , widząc przerażenie na mojej twarzy . Wzięliśmy kurtki i juz po chwili siedzielismy w wielkim Audi mojego przyjaciela. Starałem sie mu cos wytłumaczyć ale zamiast tego wychodziły krzyki ogromnego przerażenie 



Sorki miał być jednoczesciowy , ale jak go pisałam i juz super fajnie skończyłam to mi sie wszystko usunęło i sie wkurzylam wiec podzielilam na 2 i jutro albo jeszcze dzis napisze jak bede mieć sile ;)) mam nadzieje ze nie jest to ogromne gowno , Pozdro ! 
- Daisy 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz